O jeden tydzień za daleko…

Z powodu różnych okoliczności przyrody nie ćwiczyłem tydzień. O tydzień za długo.

Już nigdy więcej tak długiej przerwy! Po tygodniu człowiek wchodzi na siłownię i czuje się, tak jak wtedy, gdy opuścił miesiąc w szkole… Wszyscy uśmiechnięci, w temacie, jakby bardziej zaawansowani, a Ty przypominasz sobie ostatnią lekcję, aby pocieszyć się, że jednak coś umiesz. Trener patrzy na Ciebie z politowaniem i współczuciem niczym nauczyciel chemii w szkole średniej, który dobrze wie, że pewnych rzeczy już nie zdołasz odrobić 😉

No i dziś było trochę chemii… A dokładnie zadziało się to: C6H12O6 → 2C2H4OHCOOH. Czyli znów w moich mięśniach pojawił się zbawienny kwas mlekowy, a potem szybko moim krwiobiegiem spłynął do wątroby 😉

Jednak trening po tak długiej przerwie kosztował mnie mnóstwo zdrowia i czułem się tak jak na początku cyklu: niepewnie, słabo i pod koniec najwyraźniej … padłem. Keep going! – tak mnie zagrzewa do boju sąsiadka, której opowiedziałem jak fantastycznie czuję się po treningu 🙂

Tydzień przerwy w treningu – o jeden tydzień za dużo 😉

Tańczymy trzeci miesiąc!

Pokochasz to! – powiedział Adam dwa i pół miesiąca temu.
No i pokochałem…

„Tańczymy” – jak to on określa – raz, a czasem dwa razy w tygodniu.
„Za mało…” – ubolewa. „Powinniśmy 3x30x130”.
„Czyli co?” – dopytuję.
„Trzy razy w tygodniu po trzydzieści minut z tętnem 130 uderzeń na minutę”.

Tylko, że ja 45 lat budowałem masę…
Teraz przez 45 lat zamierzam budować rzeźbę 🙂
I wreszcie czuję się silny, choć to dopiero początek.
Jest też efekt uboczny. Po 17 treningach schudłem 10 kg.

Zrobiliśmy sobie dziś pamiątkowe zdjęcie – jak jest. Jak będzie – zobaczymy pod koniec tego roku. Oprócz tego, że motywuję się by ćwiczyć – dodatkowo chcę o tym pisać, dzieląc się tym, co widzę, słyszę i dowiaduję się na siłowni oraz od Adama 🙂

Adam Urban
Adam Urban, trener personalny (to ten z lewej ;-))